Niedziela, 29 marca 2020, tydzień nieparzysty (13)

Strona główna

SEZON 2019/2020


Zwiedzanie  LAPIDARIUM
4 marca 2020 r.

organizator: Maria Majeska

Fot. Elżbieta ZZujewska


Zwiedzamy
Muzeum  Przyrodnicze  UŁ

19 lutego 2020 r.

organizator: Jadwiga Sieradz

Fot. Jadwiga Sieradz

 

Zebranie ŚWIĄTECZNO - NOWOROCZNE
8 stycznia 2020 r.

 

I znów spotkaliśmy się, by przywitać Nowy Rok! Już 2020! W Sali Senatu Uniwersytetu Łódzkiego licznie stawili się członkowie Sekcji Emerytów i Rencistów ZNP w UŁ. Na powitanie Nowego Roku kieliszek szampana wznieśli z nami Prezes Rady Zakładowej ZNP UŁ Lech Leszczyński i Wiceprezes Jarosław Matczak (fot. 2,3). Ponieważ Przewodnicząca SEiR Grażyna Iwańska – Patorek nie mogła uczestniczyć w naszym spotkaniu, Koleżanka Barbara Świątek (fot. 4) odczytała życzenia Przewodniczącej dla członków Sekcji, a zebranie prowadziła Koleżanka Elżbieta Porazińska (fot. 1). Członkinie Zarządu Sekcji zapoznały zebranych z planami na rok 2020, w tym z planowanymi krótszymi i dłuższymi wycieczkami po Polsce. Kolega Ireneusz Kolendo zaproponował dwie wycieczki komercyjne: Szlakiem Wielkich Polaków na Białorusi i wycieczkę do Kaliningradu. Poinformowani zostaliśmy również o pojawieniu się nowego numeru Incydentalnika. Następnie podzieliliśmy się opłatkiem (fot. 5 i 6) i delektując się ciastami i mandarynkami, popijając kawę i herbatę planowaliśmy wspólne wyprawy w kolejnym roku. Szczęśliwego Nowego Roku!

Iza Zając

  • Fot. 1

  • Fot. 2

  • Fpt. 3

  • Fot.4

  • Fot. 5

  • Fot. 6

Fot. Jadwiga Sieradz


Zwiedzanie  T E A T R U   W I E L K I E G O
3 grudnia 2019 r. (I gr.) i 31 stycznia 2020 r. (II gr.).

rganizator: Krystyna  Gubała 

Na przełomie lat 2019 / 2020 członkowie naszej Sekcji mieli przyjemność zwiedzić zaplecze Teatru Wielkiego w Łodzi. Ponieważ chętnych było bardzo wielu podzieliliśmy się na dwie grupy: jedna zwiedzała teatr 3 grudnia 2019 roku, a druga 31 stycznia 2020 roku. W trakcie naszej wizyty teatr pracował normalnie, więc aby nie przeszkadzać pracownikom każda z grup oglądała trochę inne pomieszczenia.

 

Podglądaliśmy pracę tych ludzi, których nigdy nie widać na scenie, a bez których nie może się odbyć żaden spektakl. Teatr Wielki zatrudnia 500 osób, nie tylko śpiewaków, tancerzy, reżyserów, dyrygentów, choreografów czy scenografów, a więc osoby, których pracę widzimy bezpośrednio na scenie, ale i inspicjentów, krawców, modystki, szewców, garderobiane, malarzy, pracowników technicznych konstruujących i ustawiających dekoracje, inżynierów dźwięku i oświetlenia i wielu, wielu innych. Praca tych wszystkich osób jest doskonale zsynchronizowana, nic nie dzieje się spontanicznie i każde opóźnienie może spowodować katastrofę.

 

Naszą przewodniczką była dawna tancerka baletu (fot. 8 i 10), która od dwóch lat już nie tańczy, ale w dalszym ciągu jest pracownikiem teatru i zajmuje się między innymi oprowadzaniem grup. Pierwsza grupa zwiedziła salę baletową imienia Witolda Borkowskiego (fot. 1, 2, 3), który w latach 1964 – 1975 był kierownikiem baletu i głównym choreografem Opery Łódzkiej i inicjatorem Łódzkich Spotkań Baletowych.

 

Scena teatru (fot. 4, 5, 15) została niedawno poddana gruntownej renowacji, ale pomimo dużych kosztów tego remontu nie spełnia oczekiwań artystów. Składa się ona z kilkunastu płaszczyzn, które przykrywają zapadnie, a które nie zostały prawidłowo dopasowane. W związku z tym między poszczególnymi elementami są długie i dość szerokie szczeliny. Nasza przewodniczka opowiadała nam, że artyści, a szczególnie tancerze, muszą pamiętać, gdzie postawić stopę, aby nie złamać obcasu buta, a nawet nogi. Mimo ostrożności często dochodzi do urazów. Na szczęście opera dysponuje również dodatkową rozkładaną sceną, która jest niestety bardzo droga i którą układa się na tej ze szczelinami, ale zazwyczaj tylko przy spektaklach baletowych.


W trakcie wizyty drugiej grupy panowie z działu technicznego ustawiali bardzo wysokie, ciężkie i delikatne dekoracje. Byliśmy zafascynowani obserwowaniem, jak sprawnie im to szło i jak zgrany zespół tworzyli. Na zapleczu sceny oglądaliśmy dekoracje do bajek (fot. 6), Romea i Julii (fot. 7), a także wielu innych spektakli (fot. 8 i 14), w tym pięćdziesięcioletnie drzewo z pierwszego przedstawienia, które zainugurowało działalność łódzkiej sceny operowej.

 

Następnie przeszkodziliśmy w pracy w pracowniach krawieckich – osobno damska i męska (fot. 9 i 10), modystkom (fot. 11) i szewcom (fot.12). We wszystkich tych pracowniach zatrudnieni są prawdziwi mistrzowie, którzy potrafią nie tylko wykroić i uszyć bardzo nietypowe stroje czy obuwie, ale także znakomicie znają się na materiałach i ich właściwościach. Większość z tych osób niedługo przejdzie na emeryturę, a niestety nie mają oni następców. Praca jest bardzo trudna, wymaga wybitnych zdolności, cierpliwości, niejednokrotnie pracuje się pod presją czasu i w stresie, a wynagrodzenie? Jak to w budżetówce, kokosów nie ma.

  

Podobnie jak podczas wizyty w siedzibie zespołu Mazowsze byliśmy zachwyceni organizacją i synchronizacją pracy ludzi o tak różnych zawodach. Wspólna też była pasja tych osób i ich artyzm. To nie są jakieś tam panie krawcowe, czy panowie malarze, na których miejsce można zatrudnić kogoś przypadkowego. To są wybitni artyści, mistrzowie.

Iza  Zając

  • Fot. 1

  • Fot. 2

  • Fot. 3

  • Fot. 4

  • Fot. 5

  • Fot. 6

  • Fot. 7

  • Fot. 8

  • Fot. 9

  • Fot. 10

  • FOT. 11

  • Fot. 12

  • Fot. 13

  • Fot. 14

  • Fot. 15

Fot. Jadwiga Sieradz


Spacer po ewangelickiej części  Starego Cmentarza
w dniu 7 listopada

Organizator: Grażyna Iwańska-Patorek

Idąc ulicą Ogrodową mijamy 3 bramy wiodące do nekropolii rójwyznaniowej: katolickiej, prawosławnej i protestanckiej. Spoczywają na nich od 1855 roku zmarli, których życie i praca składają się na historię miasta. Nasza 20-osobowa grupa z Sekcji Emerytów i Rencistów przy pięknej, słonecznej pogodzie odwiedza cmentarz ewangelicki, po którym oprowadza nas przewodniczka pani Elżbieta Pędziwiatr (fot. 1).


Przy kaplicy pogrzebowej p.w. Świętej Trójcy (fot. 2) zbudowanej na planie ośmiokąta otrzymujemy garść informacji o nekropolii i ruszamy alejkami, aby podziwiać kamieniarski kunszt mistrzów sprzed wieków. Odwiedzamy grobyznanych przemysłowców, kupców, lekarzy, artystów. Czasem przy nagrobku zatrzymujemy się ze względu na ciekawą formę pomnika. Szczególnie, gdy na grobach stoją wysmukłe neogotyckie krzyże, a tablice wypełnione są charakterystycznymi niemieckimi napisami. Są to z reguły groby bogatych luteranów przybyłych z Saksonii, Czech, Śląska, Niemiec. Mogiły przemysłowców i ich rodzin to solidne grobowce często wykonane z najlepszych kamieni w zagranicznych pracowniach.

 

Zatrzymywaliśmy się przy grobach i grobowcach rodzinnych następujących osób wspominając ich sukcesy i niepowodzenia:


Fotografia nr 3 przedstawia grób rodziny Hermanna Guenzla z przełomu XIX i XX w., który powstał prawdopodobnie w pracowni zmarłego i niedawno został odnowiony.


Następnie podziwialiśmy również odrestaurowane miejsce spoczynku rodziny kupca Adolfa Butschkata (fot. 4). 

  

W tym czarnym grobowcu (fot. 5) spoczywają fabrykant Wilhelm Schweikert z żoną Amalią, a jego syn Robert Schweikert wybrał dla swojej rodziny czerwony marmur (fot. 7). Oboma nagrobkami opiekuje się Politechnika Łódzka, która użytkuje część budynków pozostawionych przez fabrykantów.

 

W kwaterze pochodzącego z Niemiec rodu Roberta Biedermanna (fot. 6), który w drugiej połowie XIX wieku wybudował w Łodzi farbiarnię i stał się jednym z większych łódzkich fabrykantów, spoczywają jego synowie Alfred - współzałożyciel i prezes tramwajów elektrycznych i Bruno, który przejął prowadzenie firmy po śmierci brata Alfreda. 24.01.1945r zmuszony przez Rosjan do opuszczenia domu popełnił samobójstwo zabijając najpierw żonę i córkę. Pochowani zgodnie z ich wolą w ogrodzie pałacu, w latach 70-tych przeniesieni do rodzinnej kwatery.


Zdjęcie 8 przedstawia nagrobek przedsiębiorcy budowlanego i architekta Otto Gehliga, który jest autorem wielu łódzkich budynków, w tym pałacu swego zięcia Juliusza Heinzla mieszczącego się przy ul. Piotrkowskiej 104.

  

W tym monumentalnym mauzoleum (fot. 9) pochowani zostali członkowie rodu Geyerów, między innymi właściciel zakładu koronek Gustaw i jego syn Robert, przemysłowiec i działacz Stronnictwa Prawicy Narodowej, zamordowany w 1939 roku przez Gestapo. Brat Gustawa Emil Geyer był działaczem społecznym, założył szkołę rzemieślniczą przy ul. Wodnej, zainicjował budowę szpitala pediatrycznego, był współzałożycielem pogotowia ratunkowego i prezesem Polskiego Towarzystwa Teatralnego, a spoczywa w grobowcu z fotografii 10.

  

Kolejnym współzałożycielem Polskiego Towarzystwa Teatralnego był cukiernik i kupiec Fryderyk Sellin (fot. 11), niestrudzony animator życia teatralnego, właściciel kilku teatrów w tym od 1901 r. Teatru Wielkiego (Legionów 14) na 1250 miejsc.

  

Niedaleko spoczywa Ira Aldridge (fot. 12) – światowej sławy aktor amerykański, odtwórca roli Otella i Makbeta, który jako pierwszy czarnoskóry tragik szekspirowski występował w teatrach angielskich. Przygotowywał się do występu w roli Otella na scenie w teatrze Paradyż przy Piotrkowskiej i nagle zmarł w dniu premiery, Jego pogrzeb trwał 10 godzin!

 

Niestety nie wiadomo, kim była Elizabeth Triebe, wiadomo jedynie, że żyła tylko 27 lat, ale jej nagrobek (fot. 13) jest prawdziwym dziełem sztuki. Na grobie młodej kobiety stoi piękna żałobnica. Rzeźba z białego karraryjskiego marmuru wykonana została w pracowni Norblina i Bartmańskiego.

  

Kolejny wielki grobowiec to miejsce ostatniego spoczynku jednego z największych łódzkich fabrykantów, wieloletniego prezesa Łódzkiej Straży Ogniowej Ochotniczej Ludwika Grohmanna i jego synów przemysłowców: założyciela Polskiego Towarzystwa Muzycznego, skrzypka i kolekcjonera instrumentów muzycznych Henryka, prezesa Związku Oficerów Rezerwy i Łódzkiego Komitetu YMCA Alfreda oraz prezesa Łódzkiego Towarzystwa Kredytowego Leona (fot. 14).


Niezapomniane wrażenie zrobił na nas grób zmarłej młodo Zofii Biedermann, (fot. 15), żony przemysłowca Alfreda, która osierociła synów Rolfa i Helmuta. Pochowana w kwaterze rodziców Matyldy i Ludwika Meyerów. Pomnik to dzieło sztuki wykonane z białego karraryjskiego marmuru, a przedstawia Anioła Stróża o twarzy Zofii, natomiast dzieci to jej synowie. Rzeźba przywieziona prosto z Rzymu. Jej ojciec Ludwik Meyer był właścicielem fabryki przekształconej po 1888 r. na Grand Hotel i właścicielem prywatnej ulicy – Pasażu Meyera, dziś jest to ul. Moniuszki.

  

Niedaleko kaplicy Scheiblera znajduje się miejsce spoczynku Karola Jonschera (fot. 16) - lekarza, działacza społecznego i inicjatora budowy szpitali (obecnie im.Babińskiego i im. Korczaka), współtwórcy Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności i założyciela Łódzkiego Towarzystwa Lekarskiego. Grobem opiekują się lekarze ze szpitala jego imienia.

   

W tej monumentalnej kaplicy (fot. 17) pochowany został Juliusz Kunitzer przedsiębiorca i społecznik, uważany za symbol brutalnego kapitalisty, zastrzelony w tramwaju przez członków PPS.


Czarny obelisk (fot. 18) to grób Karola Eiserta, właściciela fabryki włókienniczej i pałacu przy Piotrkowskiej 135. działacza społecznego, honorowego konsula Danii, kolekcjonera malarstwa, który przekazał 22 obrazy ze swojej kolekcji tworzonemu wówczas Muzeum Historii i Sztuki.

  

Adwokat, obrońca w procesach politycznych, działacz PPS Piotr Kon popełnił samobójstwo z powodu trudnej sytuacji materialnej (za udzielanie porad prawnych nie pobierał opłat od osób ubogich), w związku z tym jego nagrobek jest bardzo skromny (fot. 19).

  

Równie skromny jest grób Stefana Linke (fot. 20), dwudziestoletniego ucznia polskiego gimnazjum, członka POW, który został śmiertelnie ranny podczas rozbrajania Niemców w Łodzi w listopadzie 1918 roku.

  

Na tyłach kaplicy Scheiblera znajduje się grób małego dziecka śpiącego na poduszce (fot. 21). Pomnik z 1909 r. wykonany z trawertynu odkryty został w 2006 r.. Był przysypany liśćmi i obrośnięty bluszczem. Jeden z niewielu dziecięcych grobów jaki zachował się na cmentarzu. Objęty patronatem młodzieży słabo widzącej i niewidomej z SOSW nr 6 „Na Dziewanny”.

  

Karol Scheibler – najpotężniejszy łódzki fabrykant, władca Księżego Młyna. Po jego śmierci, żona Anna ogłasza konkurs na projekt kaplicy nagrobnej. Jej oczekiwania zaspokoili Edward Lilpop i Józef Dziekoński, 7 lat po śmierci Karola. W 1888 r. powstała kaplica (fot. 22), która góruje nad nekropolią. To jedno z największych dzieł architektury cmentarnej nie tylko w Polsce, ale i na świecie i jednocześnie świadectwo bezprecedensowego rozwoju Łodzi w XIX w.. Po wojnie zaczęła się dewastacja kaplicy, profanacja grobów, ale największych zniszczeń dokonano na przełomie lat 60-tych i 70-tych.. Aby przywrócić jej świetność zawiązano Fundację na Rzecz Ratowania Kaplicy Scheiblera, którą zarejestrowano w listopadzie 2003 r. Obecnie obiekt poddawany jest kompleksowej renowacji.


Pomnik rodziny Jarisch (fot. 23) - Floriana i jego najbliższych: żony Olgi oraz synów Bruna i Alfreda wykonany został z trzech bloków szarego granitu różnej wielkości. Na najwyższym bloku umieszczono rzeźbę wykutą w białym marmurze. Jest to postać żałobnicy w antycznej szacie, sypiącej na grób róże. Rzeźbę zrekonstruowano po kweście w 2016 r. Florian był właścicielem tkalni na Piotrkowskiej 153 i Wodnej 25. Ich siedzibą rodową był pałacyk, w którym dziś mieści się Urząd Łódź Śródmieście.


Polski orzeł góruje nad obeliskiem nagrobnym Leona Tochtermanna (fot. 24), inżyniera chemika, dyrektora bielnika w zakładach Scheiblera, członka Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” odznaczonego Krzyżem Niepodległości działacza społecznego.

  

Ludwik Geyer był twórcą pierwszej w Łodzi zmechanizowanej fabryki włókienniczej, w budynku której mieści się dziś Centralne Muzeum Włókiennictwa (Biała Fabryka) przy ul. Piotrkowskiej 282. Jego imperium przemysłowe rozwijało się bardzo szybko, aż do momentu w którym przeinwestował i w efekcie zakończył życie jako bankrut. Mimo to jego grób jest dość okazały, ma kształt neogotyckiego obelisku, a wykonany został z białego marmuru (fot. 25).

 

Carl Anstadt prowadził drukarnię perkalu i farbiarnię, a w 1867 r. założył browar przy ul. Pomorskiej 34. Jego grobem (fot. 26) opiekuje się Łódzki Krąg Bractwa Piwnego.

 

Warto przypomnieć, że przed 1945 r. w ewangelickiej części cmentarza było ok. 10 000 nagrobków. Dziś odnajdziemy ich ok. 700. Wiele z nich jest zniszczonych, zaniedbanych, wymagających zabiegów konserwatorskich. Prace te są bardzo kosztowne, stąd 1 listopada odbywają się coroczne kwesty na rzecz Cmentarza Starego. Wymyślił je i zapoczątkował w 1995 r. nestor przewodników łódzkich Stanisław Łukawski.


Grażyna Iwańska-Patorek

 Iza Zając

  • Fot. 1

  • Fot. 2

  • Fot. 3

  • Fot. 4

  • Fot. 5

  • Fot. 6

  • Fot. 7

  • Fot. 8

  • Fot. 9

  • Fot. 10

  • Fot. 11

  • Fot. 12

  • Fot. 13

  • Fot. 14

  • Fot. 15

  • Fot. 16

  • Fot. 17

  • Fot. 18

  • Fot. 19

  • Fot. 20

  • Fot. 21

  • Fot. 22

  • Fot. 23

  • Fot. 24

  • Fot. 25

  • Fot. 26

  • Fot. 27

Fot. Grażyna Iwańska-Patorek

 Marek Edelman. Człowiek.

wizyta w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana
25 październka 2019 r.

organizator: Grażyna Iwańska-Patorek

Przypadające na obecny rok stulecie urodzin Marka Edelmana uczczono ogłaszając rok 2019 Rokiem Marka Edelmana.


W związku z obchodami rocznicy Centrum Dialogu (fot. 1) zorganizowało wystawę poświęconą jego życiu i działalności, zatytuowaną Marek Edelman. Człowiek. The Man. (fot.2) Członkowie SEiR wybrali się na tę wystawę 25 października. Naszym przewodnikiem po Centrum, wystawie i Parku Ocalałych był Adam Sitarek.


W pierwszej części wizyty wzięliśmy udział w pokazie filmu Fotoamator, opowiadającego o łódzkim getcie. Film oparto na ponad 120 kolorowych zdjęciach, wykonanych w getcie przez niemieckiego księgowego (fot 3,4). Do zdjęć dołączono autentyczne niemieckie dokumenty urzędowe i korespondencję z tego okresu. Narratorem jest ocalały z getta Arnold Mostowicz, który snuje swoją opowieść przechadzając się po Łodzi powojennej. Ten zabieg pozwolił nam łatwo rozpoznać istniejące wciąż budynki i tereny przedstawione na fotografiach. Bardzo przygnębiające wrażenie zrobiło na nas zestawienie zdjęć dokumentujących nieludzkie traktowanie Żydów z suchymi raportami księgowego i jego entuzjastycznymi listami pisanymi do rodziny, informującymi o kolejnym awansie, zapowiadającymi wspaniałe prezenty zdbobyte dzięki ciężkiej pracy na rzecz III Rzeszy. Prezenty te stanowiły oczywiście mienie zrabowane ofiarom Holocaustu.


W drugiej części nasz przewodnik oprowadził nas po wystawie poświęconej Markowi Edelmanowi, który żył zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą: W tym moim myśleniu nie ma miejsca na naród wybrany, na ziemię wybraną. Jest sprawa poszanowania każdego życia. I koniec.


Kilka lat przed wybuchem II wojny światowej Marek Edelman stracił oboje rodziców – najpierw ojca, potem matkę. Jako nastolatek (fot. 5) musiał radzić sobie sam w czasach, w których życie ludzkie, a szczególnie życie Żydów, utraciło jakąkolwiek wartość. Dzięki przyjaciołom rodziców i kolegom z organizacji młodzieżowej (fot. 6), a przede wszystkim dzięki własnej postawie moralnej i sile ducha udało mu się przetrwać ten straszny okres, a przy tym również pomagać innym. Był także ostatnim dowódcą powstania w getcie, a następnie uczestniczył w powstaniu warszawskim (fot. 7).


Po wojnie ukończył studia medyczne i został wybitnym kardiologiem (fot. 8), dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom wielokrotnie ratował pacjentów, którzy zdawali się  nie mieć szans na przeżycie ze względu na ówczesny poziom opieki medycznej. Mimo braku leków i środków dokonywał cudów.


Jest autorem wielu publikacji medycznych, ponieważ jednak zawsze miał swoje zdanie zazwyczaj niezgodne z obowiązującą doktryną, nie otrzymał nigdy zasłużonego tytułu profesora. Bywały i takie momenty, kiedy nie wpuszczano go do szpitala, w którym pracował.


W końcu jego rodzina nie wytrzymała szykan i wyjechała do Paryża, gdzie mieszka do chwili obecnej. Syn Aleksander (fot. 9), wybitny naukowiec, czasami odwiedzał ojca w Polsce.


Edelman był także bardzo aktywny na arenie międzynarodowej – pojawiał się wszędzie tam, gdzie była potrzebna pomoc (fot. 10). Nie zważał na zagrożenie, nie powstrzymywały go też wiek (fot. 11), czy brak wygód (fot. 12).


Po opuszczeniu Centrum spacerowaliśmy po alejkach Parku Ocalałych (fot. 13), od wschodu ograniczonego Pomnikiem Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej. Pomnik składa się z dwóch symboli: statuy Orła Białego (fot. 14) i gwiazdy Dawida (fot. 15) utworzonej z tablic z nazwiskami Polaków – Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Wszystkie drzewa zasadzone na tym terenie upamiętniają Żydów ocalałych z łódzkiego getta (fot. 16). Główna alejka parku nosi imię Arnolda Mostowicza i wzdłuż niej umieszczono granitowe tabliczki z nazwiskami Ocalałych i numerami drzew im poświęconych. Dla uczczenia dziesiątej rocznicy utworzenia parku wnuczka jego pomysłodawczyni Haliny Elczewskiej stworzyła rzeźbę Drzewo (fot. 17), łączącą współczesne elementy z kawałkami pnia dębu szypułkowego, który od kilku stuleci rósł w tym miejscu, był świadkiem istnienia getta, a który spłonął niedawno od uderzenia pioruna. Wschodni kraniec parku stanowi Kopiec Pamięci (fot. 18), a na nim pod dziesięcioletnim dębem szypułkowym na ławce siedzi Jan Karski, kurier który jako pierwszy poinformował świat o Holocauście, a obecnie obserwuje ludzi wypoczywających w parku.

Iza Zając


  • Fot.1

  • Fot. 2

  • *Fot. 3

  • *Fot. 4

  • Fot. 5

  • Fot. 6

  • Fot. 7

  • Fot. 8

  • Fot. 9

  • Fot. 10

  • Fot. 11

  • Fot. 12

  • Fot. 13

  • Fot. 14

  • *Fot. 15

  • Fot. 16

  • Fot. 17

  • Fot. 18

Fot. Grażyna Iwańska-Patorek --- *fot. pobrane z internetu


Zebranie  jesienne  SEiR

23 października 2019 r.

23 października 2019 r. spotkaliśmy się w Auli Schuberta Uniwersytetu Łódzkiego po raz pierwszy z nowym, wybranym wiosną 2019 r. Zarządem SEiR (fot. 1,2). Zebranie prowadziła przewodnicząca Grażyna Iwańska – Patorek, a Radę Zakładową reprezentował kolega Jarosław Marczak, jej wiceprzewodniczący.

W imieniu nowego Zarządu SEiR Grażyna Iwańska – Patorek podziękowała zebranym za wybór, a ustępującej przewodniczącej za wieloletnie kierowanie sekcją (fot. 3, 4, 5). Elżbieta Porazińska przedstawiła sprawozdanie finansowe z dotychczasowej działalności SEiR, którego nie mogła zaprezentować na wiosennym zebraniu sprawozdawczo – wyborczym ze względu na termin zakończenia roku finansowego Sekcji, przypadający jesienią. Wręczyła również nagrody tym koleżankom i kolegom, którzy nie mogli uczestniczyć w poprzednim zebraniu ( fot. 6,7,9).

Następnie przewodnicząca Grażyna Iwańska – Patorek powitała ośmioro nowych członków SEiR (fot. 8). Minutą ciszy uczciliśmy pamięć zmarłych w ostatnim czasie koleżanek Teresy Błażejewskiej i Jadwigi Kuźnikowskiej oraz kolegi Ireneusza Skrobisza.

Dalszy ciąg zebrania poświęcony był bieżącym sprawom Sekcji. Zapoznaliśmy się z planowanym Kalendarium SEiR ZNP UŁ na sezon 2019/2020, którego realizacja zależna jest częściowo od funduszy przyznanych nam przez władze UŁ i które będzie aktualizowane na bieżąco. Przewodnicząca poinformowala nas również o możliwości uczestniczenia w wycieczkach do Norwegii i na Sycylię, a kolega Ireneusz Kolendo zaproponował wyjazdy do Grodna i Kaliningradu. Zarząd zobowiązał się do przedyskutowania z Radą Zakładową kwestii dofinansowania wycieczek zagranicznych organizowanych przez SEiR na takich samych zasadach, jak ma to miejsce w wypadku wyjazdów organizowanych przez Radę.

Koleżanka Krystyna Gubała zbierała wpłaty (8 zł) na zwiedzanie Teatru Wielkiego w Łodzi, które planowane jest w dwóch terminach: 3 grudnia 2019 r. i 23 stycznia 2020 r.

Osoby zainteresowane wycieczką mogą jeszcze wpłacać pieniądze na naszych kolejnych spotkaniach.

Zapraszamy do udziału w działalności Sekcji Emerytów i Rencistów ZNP UŁ!

  Iza Zając


  • Fot. 1

  • Fot. 2

  • Fot. 3

  • Fot. 4

  • Fot. 5

  • Fot. 6

  • Fot. 7

  • Fot. 8

  • Fot. 9

Fot. Jadwiga Sieradz

Do góry ^^
wersja do druku

PARTNERZY

Copyright © 2014 Związek Nauczycielstwa Polskiego w Uniwersytecie Łódzkim
strony internetowe Łódź